logowanie rejestracja

Nie ze mną te numery...

Jeden z najpopularniejszych polskich seriali w historii, „Stawka większa niż życie” doczeka się kontynuacji. Już na wiosnę planowane jest rozpoczęcie kręcenia „Nie ze mną te numery”, bo taki właśnie roboczy tytuł nosi film, który na ekrany polskich kin zawita najprawdopodobniej w przyszłym roku. W rolach głównych ujrzymy znów Stanisława Mikulskiego oraz Emila Karewicza, czyli odtwórców postaci Hansa Klossa i Hermanna Brunnera.

kloss brunner
Perypetie oficera wywiadu Stanisława Kolickiego, podszywającego się pod niejakiego Hansa Klossa, zostały przedstawione w 18-odcinkowym polskim serialu pt. „Stawka większa niż życie”. Serial, powstały w latach 60-tych, szybko zyskał sobie wielką popularność wśród widzów. Również obecnie jest on często emitowany na antenach polskich stacji telewizyjnych. Rozmiarów popularności „Stawki…” dowodzi najlepiej fakt, iż do języka potocznego weszło kilka kultowych zwrotów pochodzących z serialu. Przykładem może być rozmowa Klossa z łącznikiem, w której to rozmowie Hans wypowiada pamiętne słowa: „W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle”. Co ciekawe, działalność Klossa zyskała sobie popularność także w innych krajach, przede wszystkim w Niemczech, Czechach i Jugosławii. U naszych południowych sąsiadów Hans doczekał się nawet strony internetowej prowadzonej przez jego zagorzałych, czeskich fanów.

Nowa produkcja filmowa ma stanowić swego rodzaju hołd dla widzów. Scenariusz „Nie ze mną te numery” został napisany przez tych samych autorów, którzy ponad 40 lat temu stworzyli „Stawkę…” – Andrzeja Szypulskiego i Zbigniewa Safjana. Budżet filmu ustalono na ok. 7 milionów złotych, co jak na polskie warunki jest sumą całkiem przyzwoitą. Pierwotnie prace na planie filmowym miały zostać rozpoczęte już jesienią zeszłego roku, jednak pojawiły się nieoczekiwane przeciwności. Okazało się, że prawa autorskie do nazwisk Kloss i Brunner zostały wykupione od scenarzystów przez kogoś innego. Aktualnie trwają jeszcze negocjacje w tej sprawie. Producenci zdają sobie bowiem sprawę z tego, iż bez Klossa i Brunnera produkcja filmu nie miałaby większego sensu.
 
karewicz mikulski
Akcja „Nie ze mną te numery” będzie mieć miejsce głównie na Dolnym Śląsku (Wrocław, Zgorzelec oraz kilka pobliskich miasteczek). Fabuła ma być sensacyjna i trzymać widza w napięciu, wątki humorystyczne będą właściwie nieobecne. Jako że akcja filmu osadzona jest we współczesnej Polsce, historię Kolickiego/Klossa odpowiednio rozwinięto – po zakończeniu II wojny światowej został aresztowany w związku z podejrzeniem o bycie podwójnym agentem, działającym na rzecz Niemiec Zachodnich. W wyniku tego skazano go na karę śmierci, jednakże do egzekucji nie doszło, albowiem Hansa na szczęście zrehabilitowano. Teraz Kloss jest już emerytem, skupionym głównie na swoim hobby, czyli mechanice samochodowej. O dalszych losach postaci, i co za tym idzie fabule nowego filmu, opowiedział w wywiadzie dla tygodnika „Newsweek” sam Stanisław Mikulski: „Sprawa dotyczy archiwów, które zbrodniarze wojenni, naziści rozrzuceni po świecie, chcieliby odzyskać. Intryga zaczyna się od morderstwa – ginie emerytowany generał, były wysoki ranga dygnitarz MSW, wywiadu, przyjaciel Klossa, czyli Stanisława Kolickiego. Kloss postanawia rozwikłać zagadkę zabójstwa i natyka się na Brunnera, którego oczywiście gra Emil Karewicz. Jednym słowem szykuje się kryminał. Trzymający w napięciu.” Jak widać, fabuła zapowiada się całkiem obiecująco. Fanom pozostaje na razie oczekiwanie na finalny efekt pracy filmowców.

Redaktor
Mateusz Pietrzyk
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.