logowanie rejestracja

Król polskiej komedii

bareja
Jego filmy i seriale zna praktycznie każdy Polak. Ich nieustająca popularność, widoczna jest chociażby w tym, iż są one wielokrotnie powtarzane na antenach różnych stacji telewizyjnych. Wystarczy wspomnieć kilka produkcji filmowych, takich jak: „Miś”, „Poszukiwany, poszukiwana”, „Zmiennicy” czy „Alternatywy 4”. Wszystkie one doczekały się już statusu kultowych. Styl jego komedii wyróżniał się absurdalnym poczuciem humoru oraz dogłębną analizą realiów życia codziennego w czasach komuny. O jakiego reżysera chodzi? Oczywiście o Stanisława Bareję. Jako że filmy, przez niego wyreżyserowane, zna właściwie każdy, spróbujmy przyjrzeć się postaci samego reżysera - „króla polskiej komedii”.
Urodził się w czasach niepodległej II Rzeczypospolitej, w roku 1929. Dwudziestolecie międzywojenne przyniosło, oprócz Stanisława Barei, także i innych wybitnych reżyserów: Wajdę, Kutza, Munka czy Morgensterna. Co ciekawe, wszyscy oni w tym samym roku 1949 rozpoczęli studia w łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej i Filmowej. Podczas trwania studiów wykazał się sporą odwagą, przyznając się do tego, że w czasie biegu przełajowego oszukiwał biegnąc na skróty. Z dzisiejszej perspektywy może się ta sytuacja wydawać śmieszną, lecz w ówczesnych latach system komunistyczny miał charakter niezwykle represyjny – młodemu Barei groziło za taki czyn wyrzucenie z łódzkiej „Filmówki”. Studia ukończył w 1954 roku, jednakże nie przystąpił do egzaminu końcowego. Po wielu perturbacjach, tytuł magistra sztuki ostatecznie zdobył dopiero w roku 1974, jako pracę dyplomową przedstawił swój pierwszy pełnometrażowy film fabularny, wyreżyserowanego w 1960 r. „Męża swojej żony”.
Filmy Barei są powszechnie znane i cenione przez sporą rzeszę kinomanów. Lecz z pewnością jego metody pracy, styl, czy przyzwyczajenia stanowią dla wielu ludzi tajemnicę. Jaki zatem był stosunek Stanisława Barei do swojej pracy reżyserskiej? Pomimo tego, że zdarzało mu się przyjeżdżać na plan filmowy na swoim  rowerze, z powieszonymi kanapkami i scenariuszem na kierownicy, jego podejście do profesji reżysera było całkiem poważne. Najlepiej obrazują to słowa samego twórcy: „Na komedię trzeba mieć dziesięć razy więcej pomysłów niż na dramat. Kiedy funkcjonariusz wlepia mi mandat, nie awanturuje się, staram się zapamiętać, jak on mówił, jakie błędy gramatyczne popełnił.” Bareja często sam, podobnie jak Alfred Hitchcock, grał role epizodyczne w swoich własnych filmach. W „Alternatywach 4” wcielił sie w postać dzielnicowego Parysa, w „Misiu” z kolei zagrał pana Jana, właściciela sklepu w Londynie. W kwestii obsady filmów Barei, zauważalne jest jego głębokie przywiązanie do konkretnych artystów, przede wszystkim Stanisława Tyma, Wojciecha Kowalewskiego oraz Wojciecha Pokory. Przyczyną tego zjawiska jest to, że Stanisław Bareja wolał korzystać z umiejętności znanych sobie już aktorów, dobrze wiedział bowiem na co ich stać. Była to jakby transakcja wiązana, gdyż to właśnie w komediach tego reżysera, wymienieni aktorzy wykreowali swe największe role (Tym jako niezapomniany Rysiek Ochódzki czy też Pokora w roli historyka sztuki Rochowicza). Stale, podczas trwania swej kariery, Bareja musiał zmagać się z cenzurą komunistyczną. W jednym tylko „Misiu” cenzorzy zakwestionowali aż 31 scen. Po komisyjnym odbiorze przez urząd cenzorski filmu „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?” reżyser dostał zawału, co uwidacznia jeszcze bardziej poziom jego zaangażowania w proces twórczy.
mis
Największą sławę przyniosły mu filmy, tworzone w późniejszym okresie jego kariery reżyserskiej. Wtedy to zaczęła pojawiać się w produkcjach Barei kpina oraz ironia z szarej, komunistycznej rzeczywistości. W połączeniu z elementami absurdu oraz swoistego surrealizmu, dało to świetny efekt, szczególnie w „Misiu” i „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?”.
Stosunkowo słabo znany jest udział Stanisława Barei w działaniach niepodległościowej opozycji. Na początku lat 80-tych, przewiózł z Austrii, na dachu swego malucha, powielacz dla Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Książki wydawane przez paryską „Kulturę”, które przemycał do Polski, ukrył w kartonie z napisem „Nie otwierać! Materiał światłoczuły”. Jak widać, reżyser cechował się kreatywnością nie tylko w pracy stricte zawodowej. Poza tym, przez pewien okres czasu, w piwnicy w domu Barei funkcjonowała drukarnia. Jako, że w mieszkaniu Barei non stop panował ruch – nikomu do głowy nie przyszło, iż działa tam nielegalna, opozycyjna drukarnia.
Stanisław Bareja zmarł po długotrwałej, ciężkiej chorobie, będąc w szczytowym okresie swojej kariery reżyserskiej, w roku 1987. Niestety, dopiero po śmierci jego filmy doczekały się uznania krytyków filmowych. Szkoda również pewnych nigdy niezrealizowanych projektów Barei, stworzonych wespół z Jackiem Fedorowiczem: parodii przygód Jamesa Bonda pod roboczym tytułem „XYZ” czy gagowej komedii „Żaba w śmietanie”. W roku 2006 Stanisław Bareja został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski przez niedawno zmarłego tragicznie Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Dwa lata później uhonorowano go specjalną nagrodą miesięcznika „Film” w kategorii: Reżyser Komediowy Stulecia.

Redaktor
Mateusz Pietrzyk
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.